We Francji mieszka się w tzw. apartamentach. Prawie 90% bazy hotelowej to "rezydencje", w których mieści się po kilkanaście, kilkadziesiąt i więcej apartamentów. Apartamenty nie są duże, dlatego najlepiej zgłaszać się w grupie dobrych i sprawdzonych znajomych. Każdy posiada własną łazienkę i w pełni wyposażony aneks kuchenny (apartamenty trzeba sprzątnąć przed wyjazdem, w przeciwnym wypadku opłata za końcowe sprzątanie zostanie potrącona z naszej kaucji). W supermarketach u podnóża Alp i w samych stacjach bez problemu znajdziemy wiele produktów gotowych do prawie natychmiastowego podania. Oczywiście w każdej stacji jest niezliczona ilość restauracji, do których możemy udać się na raclette czy fondue.
Największą jednak zaletą tych rezydencji jest to, że położone są naprawdę na stokach, przy samych trasach narciarskich. Narty zapinamy przy samym hotelu i także na nartach, w to samo miejsce wracamy. Nie trzeba nigdzie jeździć samochodami, skibusami czy autokarami. Każdy może wyjść na narty wtedy, kiedy chce. A trasy narciarskie we Francji należą do najlepszych na świecie. Nigdzie nie ma tak wielu wyciągów i tras o każdym poziomie trudności jak w Trzech Dolinach (Les Trois Valees) czy Espace Killy (Tignes i Val d'Isere).
Francja późno zaczęła budować stacje narciarskie w swych górach, dopiero w latach 60 pojawiły się pierwsze prawdziwe ośrodki wysokogórskie. Budowane często bez uwzględnienia otaczającej je przyrody, niektóre ośrodki to betonowe osiedla na wysokogórskich polanach.